wtorek, 9 lutego 2010

Zimowe biesiadowanie

Zima to okres mojego letargu. Właściwie nie do końca potrafię się nią cieszyć (pewnie dlatego, że wtedy się urodziła i przekornie uwielbiam wiosnę i lato). W tym czasie odświeżam swoje znajomości i wszyscy chętnie biesiadujemy śpiewając karaoke, podjadając to i owo (mężuś przygotowuje różne smakołyki) oraz popijając naleweczki. I w takiej miłej acz spowolnionej zimowym, krótkim dnie atmosferce, czekamy na wiosnę. A żeby czas oczekiwania uprzyjemnić kupiłam nowy kilim, który codziennie wchodząc na górę mijam i który mówi mi, że niedługo znów odwiedzimy śródziemnomorze:)

2 komentarze:

  1. dobrze ze jesz cos czym mozna nacieszyc oko ,a co przyjemnosci trzeba sobie sprawiac bo z zycia ma sie tyle ile sie samemu wezmie

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny kilim! Chciałoby się tam wskoczyć chociaż na chwilę...

    OdpowiedzUsuń